niedziela, 22 kwietnia 2012

Ile jest marchewki w marchewce?

Ostatnio natknęłam się na badania, z których wynikało, że marchewka, którą obecnie zjadamy nie jest tak zdrowa, jak nam się wydaje. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że marchewkę "udaje".  Ma to związek z tym, że coraz częściej warzywa i owoce hodowane są w szklarniach, przy użyciu pestycydów i ilość składników odżywczych w tych roślinach maleje. "W ciągu ostatnich sześciu dekad poziom witaminy A w pomidorach spadł o 43 procent, a zawartość witaminy C w ziemniakach zmniejszyła się o 57 procent"¹ donosi dr Alejandro Junger. Ponadto, gleba, w której rosną warzywa często jest wyjałowiona i pozbawiona składników mineralnych. Co w takim razie możemy zrobić, aby wartość kupowanej przez nas marchewki była jak największa?

Pierwsza zasada brzmi: im produkty bardziej lokalne (wyprodukowane w kraju, w regionie) tym lepiej. Czyli lepsze nasze rodzime śliwki robaczywki niż super kształtne kalifornijskie gruszki. Żywność, która dociera do nas z zagranicy często jest nafaszerowana konserwantami i różnymi środkami chemicznymi, aby się nie zepsuła podczas transportu. Ponadto, takie owoce i warzywa zbierane są jeszcze jako zielone i zamiast w słońcu dojrzewają w halach  lub na półkach supermarketu.

Po drugie kupujmy produkty sezonowe. Nie jest już żadnym problemem zaopatrzyć się w styczniu truskawki, cytrusy czy jagody. Producentom nawet udaje się uzyskać wspaniały czerwony kolor pomidorów, jednak ich wartość odżywcza jest bardzo niska. Uważajmy też na tzw. "nowalijki". Często pędzone są sztucznie, aby zdążyły do naszych sklepów przy pierwszych oznakach wiosny. Owoce, warzywa, jaja i mięsto najlepiej kupować na bazarkach i ryneczkach. Można tam się zaopatrzyć w produkty od lokalnych rolników. Druga możliwość to organiczna żywność dostępna w supermarkecie. Ta opcja jest droższa, ale za to możemy kupić żywność z certyfikatami jakości i ze sprawdzony źródeł.

Co kupować zatem w Wielkim Mieście gdy do rolników daleko a co najwyżej można skoczyć na dzielnicowy bazarek? Podaję listę produktów, które warto kupić ze względu na ich bogate składniki odżywcze. Można je dostać w supermarkecie lub w sklepie ze zdrową żywnością:

Warzywa i owoce sezonowe (najlepsze są świeże; jeśli nie możemy takich kupić to w słoikach lub mrożone - bez konserwantów, cukru i słodzików; nie polecam w puszkach, gdyż aluminium dostaje się do pożywienia i potem je jemy).
Kasze: jaglana, gryczana, jęczmienna, amarantus, quinoa
Ryż: brązowy, basmati, komosa ryżowa.
Rośliny strączkowe: soczewica czerwona i zielona, cieciorka, fasola, groch, fasolka zielona (soji nie polecam, gdyż często jest modyfikowana genetycznie i powoduje alergie).
Jaja: ekologiczne lub od kur z wolnego wybiegu
Mięso i ryby: od lokalnych rolników,  lub z certyfikatem jakości (inaczej ma w sobie wiele hormonów i konserwantów)
Nabiał: najlepiej kefir, naturalny jogurt, masło naturalne (nabiał należy jeść w małych ilościach, gdyż wychładza i przyczynia się do zwiększenia flegmy w ogranizmie. Dla osób z alergią na mleko krowie polecam mleko kozie, ryżowe lub migdałowe).
Nasiona i orzechy: pestki słonecznika, pestki dyni, migdały, orzechy włoskie i nerkowca, wiórki kokosowe (nasiona i orzechy należy namaczać, aby zainicjować proces kiełkowania - bez tego nasiona są obojętne i pozbawione energii życia.)
Przyprawy i zioła: sól morska, pieprz ziołowy, pieprz biały, bazylia, oregano, tymianek, majeranek, kminek, kurkuma, garam masala, curry, czosnek, czarna gorczyca, kardamon, imbir, cynamon.
Oleje: lniany, oliwa z oliwek extra vergin, ryżowy, sezamowy.
Zamienniki cukru: ksylitol, syrop z agawy, syrop klonowy, miód naturalny.

Do picia: woda źródlana niegazowana, kawa zbożowa, herbatki ziołowe, yerba mate, herbata zielona, kakao ciemne niesłodzone.

SMACZNEGO! W następnych postach pyszne przepisy:)

¹ dr Alejandro Junger, CLEAN, Wyd. Laurum, Warszawa 2011

piątek, 13 kwietnia 2012

Wiosenne porządki w kuchni i nie tylko



Coraz bardziej widać, że wiosna zbliża się do nas wielkimi krokami. A wraz z jej nadejściem wiosenne porządki! U mnie już okna umyte, w końcu mogę zobaczyć przez nie trochę świata:) Po tej zimie były tak zapuszczone, że jak słońce zaświeciło, to widać było tylko czarne smugi. Cóż, w Wielkim Mieście powietrze czyste raczej nie jest i na oknach zostaje pamiątka po smogu i dymie z kominów...

Wg dr Franka Lipmana toksyny, które wdychamy i którymi się otaczamy mają decydujący wpływ na to jak się czujemy. Wystepują one nie tylko w spalinach samochodowych czy już wspomnianym smogu, ale rownież tam, gdzie nikt by się ich nie spordziewał: w wielu produktach spożywczych, kosmetykach i środkach czystości. Postanowiłam zajrzeć do mojej kuchni i łazienki, aby zobaczyć co wpływa niekorzystnie na mój organizm.

Porządki w kuchni

W swojej książce CLEAN dr Alejandro Junger ¹ pisze: "Spośród wszystkich czynników na nasze wewnętrzne środowisko chemiczne najbardziej bezpośrednio działa jedzenie. Trzeba pamiętać, że trafia ono do krwi. Nauka zajmująca się badaniem wpływu jedzenia na ekspresję genów nosi nazwę NUTRIGENOMIKI. Wykorzystując wiedzę na temat genów, możemy kształtować dietę i styl życia i w taki sposób, aby zmaksymalizować ekspresję genów umożliwiających nam optymalne wykorzystanie własnych możliwości i zminimalizować aktywność tych, które mogą nam zaszkodzić lub wywołać chorobę." Z tego wynika, że jedzenie ma ogromny wpływ na to, jak się czujemy teraz, ale również na to, jak będziemy się czuli za kilka lat. To daje mi dużą motywację do tego, aby zastanowić się nad tym, co wkładam do swojego garnka.

Co warto wyeliminować lub ograniczyć? ²
  • rafinowane oleje i tłuszcze, w tym margaryny do smarowania pieczywa.
  • sztuczne słodziki, takie jak aspartam, saccharin, sucralose, acesulfame.
  • rafinowane cukry, w tym biały cukier, fruktoza, glukoza, syrop fruktozowo-glukozowy, syrop kukurydziany (czyli wszystkie produkty słodzone np. soki w kartonach, napoje gazowane, musli śniadaniowe).
  • glutaminan sodu zawarty w przyprawach oraz innych produktach instant.
  • konserwanty
  • sztuczne dodatki: sodium nitrite, sodium nitrate, sulfur dioxide, sodium bisulfite, potasium bromate, sztuczne barwniki, składniki oznaczone literą "E".
Najważniejsze jest to, aby czytać etykietki na produktach. Jeżeli trudno jest zapamiętać te wszystkie składniki można się kierować kilkoma zasadami.

Nie kupuję produktu jeśli:
- lista jego składników jest zbyt długa
- czcionka jest zbyt mała i trudno przeczytać z czego się składa
- nie rozpoznaję dwóch lub więcej składników
- jest zbyt wiele składników, których nazw nie potrafię wymówić
I wreszcie...
- występują w nim składniki, które moja babcia by na pewno nie użyła:-)

Porządki w łazience

Toksyny mogą się przedostawać do organizmu nie tylko poprzez jedzenie i zanieczyszczone powietrze, ale również przez naszą skórę. Niektóre kosmetyki oraz środki czystości zawierają takie związki jak np. DEA, które mają właśwości rakotwórcze. Będąc świadomym konsumentem, możemy ograniczyć wpływ tych toksyn na nasze ciało. W miarę możliwości wybieram produkty ekologiczne lub z certykatem jakości.

Co warto wyeliminować lub ograniczyć? ²
  • diazolidinyl urea, imidazolidinyl urea
  • diethanolamine (DEA) oraz triethanolamine (TEA)
  • nanoparticle
  • paraben
  • petrolatum oraz liquid petrolatum
  • propylene glycol (PG)
  • phthalate
  • quaternium - 15
  • sodium lauryl sulfate (SLS) oraz sodium laureth sulfate (SLES)
  • talc
  • triclosang
Ufff, jest tego trochę. Mam nadzieję, że nikogo tym nie przeraziłam:) Cóż, świadomość czasem bywa bolesna, ale wychodzę z założenia, że lepiej wyjąć potwora (tudzież trupa) z szafy, aniżeli udawać, że go nie ma. W następnych postach napiszę co warto zakupić, w co się zaopatrzyć jak już opróżniliśmy nasze kuchenne i toaletowe szafki.

Miłych porządków!



Literatura, którą polecam:
(¹) dr Alejandro Junger "CLEAN", Wyd. Laurum, Warszawa 2011.
(²) dr Frank Lipman "Revive. Stop feeling spent and start living again", Pocket Books, New York 2012



poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Ciasto marchewkowe mojej siostry

Nigdy nie potrafiłam piec ciast. Zawsze albo je przypalałam albo robił mi się zakalec. Próbowałam różnych przepisów i nic z tego... W końcu dałam za wygraną i gdy przychodzili do mnie goście piekłam gotowe ciasta z proszku. Mówili, że smaczne i gdy pytali czy to ja je zrobiłam odpowiadałam wymijająco, nie chcąc wyjawić mojej tajemnicy. Potem zrezygnowałam nawet z tego, gdyż nie było to zbyt zdrowe.

Moja siostra natomiast ma uatentyczny talent do wypieku łakoci.  W te Święta przygotowała przepyszne ciasto marchewkowe. Cała rodzina się nim zajadała, sama pochłonęłam kilka kawałków. Palce lizać!! Polecam Wam gorąco!

CIASTO MARCHEWKOWE
Składniki na małą blachę (na dużą trzeba podwoić). W nawiasie podałam zamienniki dla osób, które chcą spróbować zdrowszej wersji.


1,5 szklanki mąki pszennej tortowej (mąki orkiszowej)
1 łyżeczki proszku do pieczenia (sody oczyszczonej)
1 łyżeczka sody oczyszczonej (razem z zamiennikiem proszu do pieczenia 2 łyżeczki)
1 łyżeczka cynamonu
0,5 łyżeczki soli
1 szklanka cukru brązowego (ksylitolu)
0,75 szklanki oleju (masła sklarowanego)
1,5 szklanki marchwi startej na grubej tarce
0,5 szklanki soku ananasowego
1 opak. cukru waniliowego (olejek waniliowy naturalny)
3 jaja (ekologiczne typu "0" lub od kur z wolnego wybiegu typ "1")
0,5 szklanki siekanych orzechów włoskich (namoczone na noc)

POLEWA
2 łyżeczki masła (sklarowanego)
0,5 szklanki cukru pudru (ksylitolu)
120g serka śmietankowego
1 opak. cukru waniliowego (olejek waniliowy naturalny)
sok z 0,5 cytryny

WYRÓB CIASTA
Ubić jajka, cukier brązowy i cukier waniliowy.  Dodac mąkę, proszek do pieczenia, sodę, cynamon i sól. Wlać olej oraz sok ananasowy i wszystko zmiksować. Dodać marchew i orzechy.
Piec 45 min. w 180 stopniach.

Dzięki siostrzyczko!!

piątek, 6 kwietnia 2012

O jajku prawie wszystko

Wielkanoc zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nią wariacje na świątecznym stole: jajka na twardo, jajka faszerowane, sałatka z jajkiem, jajka - pisanki... Na śniadanie, obiad, podwieczorek i kolację. Słowem, będzie jajecznie!

Z żywieniowego punktu widzenia jajka stanowią skumulowane źródło większości podstawowych składników odżywczych w najkorzystniejszych dla organizmu proporcjach. Są jedynym produktem zawierającym wszystkie tzw. aminokwasy egzogenne, czyli takie, których organizm sam nie wytwarza i musi otrzymywać z pożywieniem. Jajko jest bogate w łatwo przyswajalne proteiny, tłuszcze nienasycone, witaminy i minerały, w tym żelazo i cynk.

Co cennego w jajku? 

Witaminy – najcenniejsza witamina A - zawarta w jednym jajku pokrywa 25 % dziennego zapotrzebowania. Żółtka obfitują we wzmacniającą kości i skórę witaminę D. Jajko pokrywa też dzienne zapotrzebowanie organizmu na witaminę B12, konieczne dla pracy komórek układu nerwowego.

Luteina - ma silne właściwości przeciwutleniające. Dzięki temu spowalnia proces starzenia i chroni przed nowotworami. Chroni oczy przed szkodliwym promieniowaniem UVA i UVB.

Lecytyna - zwana jest pogromcą tłuszczu. Rozbija ona tłuszcze i cholesterol na małe cząsteczki, zapobiegając ich odkładaniu się na ścianach tętnic. Usprawnia także pracę mózgu, poprawia pamięć, korzystnie wpływa również na wątrobę. Żółtko jaj jest najlepszym źródłem lecytyny.

Cholina - korzystnie wpływa na samopoczucie, ponadto składnik ten jest niezbędny do produkcji związku odpowiedzialnego za przewodzenie bodźców w układzie nerwowym.

Składniki mineralne - Jajka są bogate m.in. w żelazo, potas, cynk, chrom, fosfor niezbędne dla prawidłowej pracy serca, układu odpornościowego, krwiotwórczego i nerwowego. Dlatego żółtka polecane są osobom z anemią.

Tłuszcze - aż 75 proc. stanowią zdrowe tłuszcze nienasycone omega-3 i omega-6. Zapobiegają odkładaniu się płytki miażdżycowej. Tłuszcze nasycone, niekorzystne dla organizmu, stanowią tylko 30 proc. (mowa o cholesterolu znajdującym się w żółtku).

Czy jedzenie jajek podnosi poziom cholesterolu we krwi?

W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, po wielu badaniach, naukowcy stwierdzili, że istnieje związek pomiędzy wysokim stężeniem cholesterolu w organizmie a chorobami serca. Lekarze natychmiast po tym odkryciu zaczęli niemal masowo ostrzegać przed nadmiernym spożywaniem produktów bogatych w tłuszcze, między innymi przed żółtkiem jajka, które zawiera dużo cholesterolu.

Aktualne badania wykazują, że dla zdrowych osób z unormowanym poziomem cholesterolu we krwi, ilość jedzonych jaj czy innych potraw nie ma znaczenia i jest całkowicie bezpieczna. Obecne w jajku nienasycone kwasy omega w dużym stopniu neutralizują wpływ cholesterolu, czyniąc jajka bezpiecznym pożywieniem. Bardziej niż cholesterol z żółtek jaj szkodzą nam nasycone tłuszcze zwierzęce (np. z masła, wieprzowiny).

Dietetycy są zdania, że jeśli poziom cholesterolu nie przekracza 200 mg/dl, nie trzeba się ograniczać w spożywaniu jajek. Jedynie ludzie, którym lekarz zaleca dietę antymiażdżycową, nie powinni zjadać więcej niż 2-3 jaja tygodniowo.

Alergie
Białko jajek bywa częstym alergenem. Spotyka się to zwłaszcza u dzieci, mówi się wtedy o skazie białkowej. Jeżeli dziecko jest karmione piersią mama powinna wyeliminować białka jajek ze swojej diety, choć najczęściej zaleca się wycofanie wszystkich produktów na bazie mleka. Żółtko zawiera silny alergen – owoalbuminę, która nawet w małych ilościach może spowodować silne reakcje uczuleniowe.

To tyle jeżeli chodzi o właściwości jajka i jego jasne i ciemne strony. Dodam jeszcze, że bardziej wartościowe są jajka ekologiczne lub od kur z wolnego wybiegu. Czytajmy zatem nadruki na skorupkach i w miarę możliwości wybierajmy te z numerem "0" lub "1".

Kod systemu hodowli. Jaja z:

0 – produkcji ekologicznej
1 – chowu na wolnym wybiegu
2 – chowu ściółkowego
3 – chowu klatkowego

Smacznego jajka i mokrego dyngusa!!

niedziela, 1 kwietnia 2012

Joga kręgosłupa

Czy kręgosłup może ćwiczyć jogę? Wyobraźcie sobie, że tak! Wczoraj byłam na zajęciach jogi o takim tytule. Co więcej, dowiedziałam się, że nie tylko kręgosłup, ale i nadgarski, kostki, łydki, pośladki i wiele wiele więcej części ciała. Nawet takie, o których kiedyś nie miałam pojęcia. Takie na przykład golenie. Dla mnie kiedyś noga składała się tylko ze stopy, łydki i uda. A teraz na lekcji jogi słyszę, że  mam przesunąć goleń do przodu, ugiąć lekko kolano i przy tym udo przesunąć do tyłu, pozostając pośladkami nisko...po drodze napiąć kilkanaście mięśni i na dodatek każdy trochę w inną stronę! I  niech mi teraz ktoś powie, że joga jest "nudna" i że "nic się na niej nie dzieje"! Spociłam się cała i zgrzałam, próbując ułożyć moje ciało w misterną układankę wg precyzyjnych instrukcji prowadzącej.

Uwielbiam jogę za jej precyzję i za niezwykłą siłę. Pozornie proste ćwiczenia wymagają od ucznia skupienia i dbałości o każdy szczegół. Można wykonywać tę samą pozycję kilkanaście razy i zauważać, że zawsze wychodzi inaczej. Zazwyczaj mocniejsza jest jedna strona ciała np. prawa. Wtedy pracuje się nad lewą, aby nastąpiła równowaga. I jak powiedziała wieloletnia amerykańska nauczycielka jogi Donna Farhi, autorka książki "Joga. Sztuka życia":

"Na tym polega zaleta codziennej praktyki jogi: hartujemy się i wzmacniamy, a jednocześnie uwalniamy naszą zdolność do bycia wrażliwymi, delikatnymi i otwartymi. Świat rozpaczliwie potrzebuje takich cech."

Na macie podczas 1,5h przebywam daleką podróż ze swoim ciałem. Przychodzę z bólem kręgosłupa i z barkami twardymi i ciężkimi jak kilkutonowy beton. Powoli rozciągam zbolałe ciało, pogłębiam pozycję wraz z głębszym oddechem. Myśli jeszcze rozbiegane tu i tam, powoli się uspakajają. Następuje cicha przestrzeń w mojej głowie, przynosząca ulgę rozgorączkowanemu umysłowi. Zaczynam rozciągać kręgosłup, rozprostowuję ramiona i staję dumnie w pozycji wojownika. Czuję jak moje nogi stają się silne a klatka piersiowa szeroka. Z każdym wdechem i wydechem puszczają napięcia i ciało się rozluźnia. Czuję się spokojniejsza. Czuję się lżejsza. Czuję się lepiej...

"Praktyka jogi nie eliminuje wyzwań i trudności ani też nie dostarcza nam drzwiczek, przez które możemy uciec od życiowych rozsterek. Joga daje nam narzędzia, dzięki którym stawimy życiu czoła z godnością i opanowaniem."

Za każdym razem zadziwia mnie to, jak ćwiczenie jogi pomagają zmienić nastawienie. Przychodzę na sesję z poważnym problemem nie do rozwiązania (tak mi się przynajmniej wydaje), a potem nie pamiętam już o co tak naprawdę chodziło... no bo jak tu się skupiać na problemach życiowych kiedy się stoi na głowie i próbuje się nie spaść???