piątek, 30 marca 2012

Latte z podwójnym espresso poproszę!



Jakim wielkim rozczarowaniem było dla mnie gdy przeczytałam, że pierwszą rzeczą, którą osoby z zespołem Spent¹ powinny odstawić jest kawa! Jak to! Nie wyobrażałam sobie życia bez kawy. Uwielbiałam jej zapach, który od razu pobudzał mnie do działania, a wypicie tego czarnego trunku było jedną z przyjemniejszych rzeczy o poranku. Nic się nie równało smakowi latte z podwójnym espresso na mleku sojowym... mniam:) Cóż, gdy zdecydowałam się na zrenegerowanie mojego organizmu i zmianę stylu życia musiałam spojrzeć w oczy temu, bądź co bądź, nałogowi...

Kawa, a raczej kofeina w niej zawarta, powoduje skoki ciśnienia. Choć od razu czujemy energetycznego kopa" to po jakimś czasie doświadczamy tzw. "zjazdu". Musimy wypić następną kawę, aby dodać sobie energii lub zjeść coś słodkiego, aby móc dalej funkcjonować. Takie nawyki rozregulowują nasz organizm i powodują, że kofeina zaczyna nam być niezbędna do pobudzenia, a środki uspakajające lub nasenne do zaśnięcia. I zaczyna się błędne koło...

Ponadto kawa powoduje zakwaszenie organizmu. Osoby z zespołem Spent mają zaburzoną równowagę kwasowo-zasadową ze względu na nadmierne wydzielanie kortyzolu (hormonu stresu). Jak jeszcze dodamy do tego słodycze, alkohol i mięso (najbardziej zakwaszające produkty) - to przez taką dietę tworzymy w swoim organizmie idealne warunki dla pasożytów, bakterii, wirusów i innych "nieprzyjaciół". Zaburzenia równowagi kwasowo-zasadowej są podstawową przyczyną osłabienia bariery immunologicznej organizmu. 

Jak sobie radzić zatem?

Oto zdrowe alterantywy dla kawy z ekspresu, sypanej lub rozpuszczalnej (ta ostatnia jest najbardziej szkodliwa ze względu na swoje właściwości kwasotwórcze):

Kawa wg 5 przemian
W kuchni 5 przemian gotujemy wg kolejności smaków:
smak gorzki - zagotować w garnuszku ok. 1/2 litra wody, następnie wsypać ok. 2 łyżeczki kawy mielonej (zwykłej lub zbożowej)
smak słodki - dodać odrobinę cynamonu
smak ostry - dodać odrobinę imbiru, kardamonu (może też być gałka muszkatałowa, goździki, chilli - wg uznania)
smak słony - dodać kilka ziarenek soli lub łyżeczkę zimnej wody
smak kwaśny - dodać kilka kropel cytryny
Gotować 2-3 min. na wolnym ogniu. Można posłodzić miodem lub ksylitolem.

Tak przygotowana kawa jest łagodniejsza dla żołądka i nie zakwasza organizmu. Polecam osobom, którym szczególnie trudno jest rozstaś się z kawą.

Guarana²
Guarana działa stymulująco, znosi zmęczenie fizyczne i psychiczne, zwiększa umiejętność koncentracji i zapamiętywania. Działanie guarany można w pewnym uproszczeniu przyrównać do działania kawy. Ponieważ jednak kofeina z guarany nieco wolniej się wchłania z przewodu pokarmowego, jej działanie utrzymuje się do 6 godzin, a więc ok. 2 godziny dłużej od kawy – jest przy tym jednak łagodniejsze, mniej intensywne. Guarana wykazuje poza tym działanie antyoksydacyjne oraz przeciwbakteryjne. Zmniejsza ryzyko wystąpienia zawałów i udarów. 

Korzeń lukrecji (herbatka lub tabletki)³ 
Lukrecja zieznacznie podnosi ciśnienie krwi. Wspomaga działanie nadnerczy i tonizuje układ hormonalny. Dodatkowo lukrecja posiada działanie antyalergiczne, immunostymulujące, przeciwłojotokowe, wykrztuśne, antyzapalne, przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe, moczopędne, antyobrzękowe, redukujące zaczerwienienia, antyoksydacyjne i łagodzące.

Polecam też stosowanie ziół adaptogennych, które zwiększają wytrzymałość organizmu na stres i inne niekorzystne czynniki środowiska, zwiększa odporność na choroby. Można je nabyć w aptece.

Różeniec górski (rhodiola rosea)³
Suplement zalecany jest w celu podniesienia sprawności intelektualnej i poprawy samopoczucia dla osób intensywnie pracujących lub uczących się. Oddziałowuje korzystnie na układ nerwowy i odpornościowy, zwiększając wydzielanie serotoniny i innych neuroprzekaźników w mózgu. Poprawia funkcjonowanie poznawcze mózgu, usprawnia procesy uczenia się, zapamiętywania oraz twórczego myślenia, wspomaga pamięć i koncentrację. Adaptogenne właściwości rośliny powodują, że organizm łatwiej sobie radzi ze stresem, wysiłkiem fizycznym i psychicznym.

Żeń-szeń (ginseng)³
Wyciąg z żeń-szenia podnosi odporność na fizyczne, chemiczne i biologiczne czynniki stresogenne oraz wzmacnia żywotność organizmu. Powoduje wzrost sprawności psychologicznej (pobudza ośrodkowy układ nerwowy, przeciwdziała zmęczeniu, poprawia zdolność koncentracji, ułatwia procesy uczenia się i zapamiętywania). Wspomaga system odpornościowy. Poprawia sprawność seksualną. Wpływa na gospodarkę węglowodanową i lipidową oraz przyspiesza przemianę materii.

Ashwaganda (Withania somnifera)³
Uważana za indyjski żeń-szeń ashwagandhanajbardziej ceniona w jest  Ajurwedzie za swoje właściwości antydepresyjne i stabilizacyjne nastrój. Wzmacnia układ immunologiczny i podnosi wydolność organizmu na wysiłek fizyczny.W Indiach stosuje się ją jako środek uspokajający, wyciszający i przynoszący zdrowy sen. Spowalnia procesy starzenia się, neutralizuje stres, wzmacnia funkcjonowanie wątroby i nerek, poprawia pamięć, znakomite zioła na koncentrację, sen, uspokojenie, reguluje układ hormonalny, poprawia sprawność seksualną i hamuje siwienie włosów. Ponadto zwiększa wydolność fizyczną, koordynację psychomotoryczną i zmniejsza czas reakcji - z tego powodu chętnie stosowana jest przez sportowców.

Cóż, zamiast latte idę sobie wziąć garść suplementów i dla dobrego smaku zrobię sobie imbirówkę z cytryną:)


Zapraszam na moją stronę www.kasiagwiazdowska.com. Tam więcej informacji o konsultacjach oraz warsztatach na temat zdrowego odżywania.


---------

(¹) Zespół Spent jest terminem zaczerpniętym od dr Franka Lipmana z nowojorskiego Eleven Eleven Wellness Center. "Spent" można przetłumaczyć jako "wyczerpany, zużyty".  Termin ten zznacza zespół dolegliwości, na które cierpią osoby pozostające pod wpływem długotrwałego stresu: notoryczne zmęczenie, bóle kręgosłupa i stawów, rozdrażnienie, trudności z zasypianiem i ze snem, problemy trawienne, obniżona odporność, częste infekcje i długa rekonwalescencja po chorobach.

(²) źródło:  www.wikipedia.org

(³) Suplementy polecane przez dr Franka Lipmana w książce "Revive. Stop feeling Spent and start living again".

poniedziałek, 26 marca 2012

Zespół Spent - czyli o wyczerpaniu organizmu

Dzisiaj będzie o wyczerpaniu organizmu , czyli jak to określił dr Frank Lipman z Nowojorskiego Eleven Eleven Wellness Center, o zespole Spent.

Wokół mnie obserwuję wiele osób, czy to w pracy czy wśrod znajomych, którzy odczuwają chroniczne zmęczenie, zaburzenia żołądka, spadek koncentracji i pamięci, nawracające infekcje itp. Żyjąc w Wielkim Mieści, gdzie tempo jest zawrotne, praca stresująca, a życie towarzyskie dość ograniczone coraz więcej ludzi cierpi na zespół Spent. Angielskie słowo "spent" można przetłumaczyć na język polski jako "wyczerpany, zużyty". Dr Lipman użył tego określenia, gdyż wielu z jego pacjentów mówiło mu, że właśnie tak się czuje. Jest to szereg objawów związanych z zaburzeniami funkcjonowania osi podwzgórze-przysadka-nadnercza, czyli narządów hormonalnych regulujących poziom stresu. Te objawy są rzadko rozpoznawane przez lekarzy konwencjonalnych, gdyż żadne badania krwii lub wyniki badań laboratoryjnych ich nie wykazują.

Jak dowiedzieć się czy cierpię na zespół Spent?
 Przytoczona lista pytań jest zaczerpnięta z książki "CLEAN" dr Alejandro Junger, wydawnictwo Laurum. Polecam też gorąco książki dr Franka Lipmana "Revive. Stop feeling spent and start living again" - wydane w języku angielskim.

"- Czy ponadprzeciętnie długo wracasz do zdrowia po chorobie lub urazie?
- Czy wstawanie z łóżka przychodzi Ci na co dzień z trudem?
- Czy odczuwasz ciągłe zmęczenie, które nie ustępuje nawet, gdy się dobrze wyśpisz?
- Czy po zmianie pozycji z leżącej na stojącą odczuwasz zawroty głowy?
- Czy masz nienaturalnie niskie ciśnienie krwii?
- Czy wykazujesz skrajną wrażliwość na zimno i odczuwasz chłód w miejscach, w których inni nie narzekają na zimno?
- Czy cierpnisz na przewlekłe lęki albo doznałeś kiedyś ataku paniki?
- Czy popadasz w okresowe depresje albo miewasz częste napady płaczu (które stanowią również objaw zatrucia organizmu)?
- Czy łatwo robią ci się siniaki?"

Jeżeli udzielisz odpowiedzi twierdzącej na dwa lub więcej spośród powyższych pytań, warto skonsultować się z lekarzem, aby ocenić stan funkcjonowania nadnerczy.

Bardzo często ten zespół dolegliwości dotyka kobiet. Może to wynikać z tego, że układ chormonalny kobiet jest bardziej skomplikowany niż układ chormonalny mężczyzn. Poza tym, to kobiety częściej biorą zbyt dużo na siebie, praca, dom, dzieci i w tym kołowrotku codziennych spraw zapominają o sobie. Tak więc moje drogie Panie, czas zadbać o siebie i o swoje nadnercza:-)

W następnych postach będę opisywać JAK MOŻEMY TO ZROBIĆ.

niedziela, 25 marca 2012

Tajemnice stresu

Po przyjeździe z zagranicznych wojaży z lekko poturbowanym zdrowiem, postanowiłam doprowadzić się do porządku. Zaczęłam od wizyty u lekarza pierwszego kontaktu oraz niezliczonej ilości badań i analiz. Ku mojemu zdziwieniu wszystkie badania były OK (?!).  Lekarz nie zdiagnozował żadnej poważnej choroby i skwitował to jednym zdaniem: to, że Pani czuje się tak kiepsko to wynika ze stresu, proszę sobie trochę odpocząć, a poczuje się Pani lepiej... Cóż, pomimo, że dzielnie odpoczywałam chroniczne bóle nie mijały, a alergie się nasilały. Skoro to TYLKO stres, to dlaczego moje samopoczucie się nie poprawiało, a wręcz pogarszało?

Zaczęłam szukać odpowiedzi na dręczące mnie pytanie: co mogę zrobić, aby wrócić do zdrowia i poradzić sobie ze skutkami stresu? Przeczytałam kilkunaście książek i wcale nie czułam, aby ktokolwiek w pełni odpowiedział na moje pytanie. Miałam wrażenie, że wielu autorów traktowało ten temat zbyt powierzchownie i zbyt idealistycznie. Irytowały mnie książki typu "jak poradzić sobie ze stresem: 10 magicznych sposobów eliminowania stresu". Na papierze, wg modelu X wszystko wygląda na takie proste... jednak, jak mawiają uczestnicy moich szkoleń, teoria teorią, a życie życiem!

W końcu natknęłam się na publikację, które ukazała mi ten temat w zupełnie innym świetle. Aleksander Perski, psycholog kliniczny, który prowadzi w Szwecji Klinikę Stresu, podpierając się doświadczeniem pracy z ponad 500 pacjentami napisał:

"Stres nie jest chorobą - to rezultat tego, jak żyjemy, pracujemy, myślimy. Jeżeli chcemy uwolnić się od stresu, musimy zmienić nasz styl życia. Długotrwałe pozostawanie pod wpływem stresu prowadzi do tego, że człowiek znajduje się przez dłuższy czas w ekstremalnej sytuacji fizjologicznej."

W jego "Poradniku na czas przełomu" przeczytałam zdanie, które wiele mi wyjaśniło:

"Stres to jest stan organizmu, w którym dochodzi do zachwiania równowagi między zasobami, a obciążeniami , którymi ten organizm jest poddany."




Wg A. Perskiego stres to brak równowagi między: vita activa, vita contemplativa i snem.

Vita activa (życie aktywne, działanie, praca)
Zbyt duża aktywność zawodowa, przy niedoborze snu i czasu wolnego może prowadzić do chronicznego stresu, a w skrajnych przypadkach do wypalenia. Często ciało samo dopomina się „lekkim pukaniem”, żeby o nie zadbać. Niestety, niektórzy są tak pochłonięci pracą, że tego nie słyszą bądź bagatelizują ten cichy głos. Wtedy dochodzi do ciężkich chorób, które są już „waleniem w drzwi”, a czasem nawet dosłownie „zwalają z nóg”. Znamy przypadki młodych, ambitnych ludzi, którzy w wieku trzydziestu lat mają zawał serca!

Vita contemplativa (czas dla siebie)
To kontakt z samym sobą, z otoczeniem, z przyrodą, z siłami wyższymi. To czas na medytacje i modlitwy. Znalezienie każdego dnia chwili czasu na refleksję, podziwianie piękna natury, wewnętrzne wyciszenie się działa jak balsam dla naszego układu nerwowego.

Jeden z mnichów buddyjskich dawał rady jednemu ze swoich uczniów, który zapytał go w jaki sposób może przywrócićharmonię w swoim życiu. „Medytuj codziennie pół godziny” –odpowiedział mnich. „Chyba że jesteś bardzo zapracowany. Wtedy medytuj godzinę!”

Sen
Nasze ciało to niezwykła fabryka. W wyniku podziału komórkowego, który zachodzi 25 milionów razy na sekundę, wymienia się 2 kg komórek na dobę! TO OD NAS ZALEŻY czy pomagamy temu procesowi czy go zakłócamy. Tylko zdrowy, spokojny sen, podczas którego wchodzimy w jego głęboką fazę, sprzyja regeneracji całego naszego organizmu. W tym czasie zmniejsza się wydzielanie hormonu stresu, natomiast wzrasta wydzielanie hormonu wzrostu. Najtrudniej wejść w fazę głębokiego snu kiedy podczas zasypiania jesteśmy zaniepokojeni, myślimy o następnym dniu, zamartwiamy się, czy też pokłócimy się z kimś bliskim. Zaburzenia głębokiego snu są jednym z najważniejszych czynników wpływających na pojawienie się chorób o podłożu stresowym. 

Po przeczytaniu tej książki zobaczyłam światełko w tunelu. Tak więc chodzi o coś więcej, o zmianę STYLU ŻYCIA. Jeszcze nie za bardzo wiedziałam jak to zrobić, ale zrozumiałam, że to ja sama doprowadziłam się do stanu, w jakim byłam. I skoro się tam zaprowadziłam, mogę się z niego wyprowadzić!

Wskazówką była dla mnie definicja zdrowia A. Perksiego:

„Zdrowie to stan, w którym jest dostateczna ilość zasobów, aby dać sobie radę z obciążeniami, jakie niesie za sobą życie (plus mała rezerwa na podskok)."








niedziela, 18 marca 2012

Jak to się wszystko zaczęło...

Moje perypetie zdrowotne, a w konsekwencji zainteresowanie zdrowiem i wszytkim co je przywraca zaczęło się ... 10 lat temu we Francji. Otoż podczas studiów, jako młoda, pełna entuzjazmu i chęci naprawiania świata (naprawdę!) studentka wyjechałam na roczne stypendium na uniwersytet paryski, aby zgłębiać tajniki psychologii międzykulturowej. Byłam zafascynowana wielokulturowością tego kraju. Francuzi, Arabowie, Afrykańczycy... różne rasy, różne podejście do życia, różne też problemy. To było tak odmienne od polskiej, jednorodnej-i-wciąż-takiej-samej rzeczywistości! Chciałam zbadać te społeczeństwo i szczegółowo opisać, ku uciesze mojego promotora, w mojej pracy mgr-skiej. Tak więc pobłogosławiona przez ciało pedagogiczne mojej uczelni przyjechałam do Francji z ważną misją naukowo-badawczą.

Jednak moje zacięcie naukowe dość szybko opadło jak tylko zamieszkałam w akademiku wraz z innymi studentami z całego świata. Wykorzystywaliśmy ten czas na 100%, prowadząc bardzo intensywne życie pełne imprez, spotkań, wypadów do muzeów i knajp. Co jakiś czas było ono przeplatane wizytami w bibliotece, ślęczeniem po nocach nad książkami do egzaminów oraz chodzeniem na wykłady. Ale tylko czasem, bo jak to Francuzi potrafią, strajki uniemożliwiały nam normalne studiowanie i co jakiś czas jak nie biblioteka to jakaś katedra były zamknięte z powodu "bardzo ważnego sprzeciwu wobec bardzo ważnego wydarzenia w sejmie". Dla nas to i tak lepiej, bo wtedy szliśmy sobie na kolejną kawę z pysznym croissantem, mając francuską politykę w nosie.

Gdy pierwszy entuzjazm opadł objawiła się szara rzeczywistość, czyli po prostu normalne życie studenta. Okazało się, że wcale nie tak łatwo zdawać egzaminy w obcym języku (szczególnie po nieprzespanej nocy, gdy hiszpanie użądzali za ścianą kolejną imprezę), pisać pracę magisterską, pracować (polskie stypendium niestety starczało tylko na opłacenie akademika) oraz prowadzić  bogate życie towarzysko-kulturalne. Coraz bardziej odczuwałam zmęczenie i skutki stresu. Bolała mnie głowa i kręgosłup, miałam problemy z żołądkiem, a w nocy trudności z zasypaniem.

Do tego przyczyniła się również niezdrowa dieta. Objadanie się croissantami (pyszne!), wcinanie pszennych bagietek zamiast obiadu, kosztowanie serów śmierdziuchów (pleśniowych czyli), picie wina do każdego posiłku oraz kawa, kawa, kawa... Trudno mi było również odmówić, gdy sąsiedzi z akademika zapraszali mnie wieczorem (o godz. 23) na małe co nieco i przyrządzali niezwykłe afrykańskie dania, których miałam okazje smakować pierwszy raz w życiu.

Podsumowując, nigdy nie zapomnę tego roku pełnego przygód i niezwykłych spotkań. Gdybym miała cofnąć czas pojechałabym tam ponownie. Natomiast to, co bym zmieniła to na pewno to styl życia, który tam prowadziłam. Do Polski wróciłam  z chronicznymi bólami kręgosłupa, z alergią pokarmową i wziewną, przewlekłymi przeziębieniami oraz ogólnie w niezbyt dobrym stanie zdrowia.

Odebrałam ważną lekcję od życia. Zrozumiałam, że wcale taka nieśmiertelna nie jestem!





sobota, 17 marca 2012

Na dobry początek

Postanowiłam pisać bloga. O zdrowiu. A raczej o tym, jak żyjąc w Wielkim Mieście, w pędzie, stojąc w korkach, będąc zabieganą i zapracowaną - o tym zdrowiu pamiętać i o nie dbać. A piszę to właśnie będąc zakatarzona i przeziębiona, gdy za oknem piękne wczesnowiosenne słońce, a ja cały weekend siedzę w domu. Cóż, jak to głosi mądrość ludowa, "szewc bez butów chodzi". Czasem zdarza mi się o zdrowiu zapomnieć. Wtedy moje ciało daje mi znać i sygnalizuje katarem, że oto właśnie zostało zaniedbane i chce (a raczej żąda), aby się nim zająć i zaopiekować. Tak więc wczoraj posłusznie, nie negocjując zbytnio, wypiłam wieczorem mleko ryżowe z łyżeczką masła ghee i czosnkiem (o miksturach będzie później), wzięłam gorącą kapiel, zawinęłam się w kołdrę i poszłam spać o 21 jak grzeczne dziecię. Dziś rano poczułam się już lepiej i zabrałam się do tworzenia bloga.

Nie mam zamiaru pisać kolejnego poradnika typu "odzyskać równowagę wewnętrzną w weekend" czy też "jak schudnąć 10 kilogramów w tydzień". Nigdy nie byłam zwolenniczką szybkich rozwiązań typu "Boli cię?" "Weź pigułkę! Na taki ból jest pigułka czerwona, a na taki niebieska." Uważam, że powrót do zdrowia i do równowagi jest o wiele bardziej skomplikowanym procesem i raczej przypomina bieg maratoński, aniżeli krótkie biegi sprinterskie. Będę tutaj umieszczała proste, praktyczne wskazówki jak zmieniać, małymi krokami, swój styl życia na bardziej zdrowy, bliższy naturze i bliższy samemu sobie

Kiedy opowiedziałam o moim pomyśle blogowym koledze z pracy odparł "Fajnie! tylko żebym nie musiał za dużo czytać i żeby były tam jakieś konkrety". OK, odparłam, będzie króko i treściwie!
W jednym miejscu chcę zebrać całą moją wiedzę i doświadczenie. Dla siebie, aby siebie dyscyplinować i mobilizować do ciągłego studiowania tematu. Dla moich bliskich, aby już ich nie zamęczać moimi wskazówkami i chęcią pomocy im w jakże "niezdrowym" stylu życia. Oraz dla innych Zabieganych, żyjących w Wielkich i małych miastach, którzy poszukują inspiracji, czegoś konkretnego, co mogą wykorzystać od razu i odczuć zmianę.

Tak więc miłej lektury!