środa, 29 maja 2019

Zakwas buraczany


Zakwas buraczany jest naturalnym źródłem probiotyków. Wzmacnia i oczyszcza krew, jest dobry w przypadkach anemii, niedokrwistości oraz przy rekonwalescencji. Polecam go pić przez cały rok! Naturalnie wzmacnia cały organizm.

Składniki:
1 kg buraków, najlepiej podłóżnych
5 ząbków czosnku
2 ususzone kromki chleba na zakwasie (żytniego, bez drożdży)
2 marchewki
1 pietruszka korzeń
1/2 selera lub mały seler
ziele angielskie (kilka ziarenek)
1 łyżka majeranku
liście laurowe (kilka)
Duży słoik do kiszenia ogórków
Ciężarek do przyciśnięcia warzyw na górze słoika (może być mniejszy słoik)

Przygotowanie:
Wszystkie warzywa najlepiej namoczyć na 1h w misce z sodą oczyszczoną. Dzięki temu pozbędziemy się pestycydów oraz pleśni. Dobrze potem wyszorować warzywa pod bieżącą wodą. Następnie pokroić w talarki.
Na dno dużego słoika położyć ususzoną kromkę chleba, dodać trochę ziół i czosnku. Następnie pokrojone warzywa. W połowie słoika dodać drugą kromkę, posypać znowu ziołami i czosnkiem. Dodać drugą warstwę warzyw. Wszystko zalać dobrej jakości wodą (najlepiej z filtra) tak, aby pokryć warzywa. Jeżeli jakieś warzywo będzie wystawało ponad powierzchnię wody utworzy się pleśń i niestety cały słoik będzie do wyrzucenia. Nie zamykać słoika przykrywką, tylko przycisnąć na górze drugim, mniejszym słoikiem. Zostawić w temperaturze pokojowej na 7 dni. Mieszać co 2-3 dni wodę na górze słoika, patrzeć czy nie gromadzi się pleśń. Po 7 dniach zlać zakwas do szklanej butelki i postawić do lodówki. Pić rano na czczo od 0,5 - 1 szklanki. I zrobić następny:-).

Życzę zdrowia!!! 



sobota, 11 maja 2019

Jelita - nasz drugi mózg




Jelita nasz drugi mózg

Wydaje nam się, że jelita zajmują się tylko trawieniem, przyswajaniem i wydalaniem. Takie tam kiszki w dolnej części brzucha, które dają czasami znać o sobie, gdy zbyt dużo zjedliśmy lub gdy nie możemy pójść do toalety. Jednak jelita to bardzo skomplikowany narząd, mający swoją inteligencję i będący w stałym kontakcie z naszym mózgiem. Poza tym nie wiem czy wiesz, że w jelitach produkowana jest większa ilość serotoniny niż w mózgu! Odkrycia naukowców zdumiewają coraz bardziej i ten ignorowany przez dekady narząd wraca powoli do łask.

Pierwsze wzmianki o jelitach jako o „mózgu” pojawiły się już w 1907 r., jednak pierwszą osobą, która to szczegółowo opisała w 1998 r. był prof. Michael Gershon w swojej książce „Second Brain” (Drugi Mózg). Badania naukowe podają, że w jelitach znajduje się 100 mln komórek nerwowych, które działają podobnie do tych, które są w mózgu[1]. Od tego, co się dzieje w jelitach, zależy nasze zdrowie psychiczne. Ich działanie wpływa na nasz nastrój. Jeżeli nasze jelita są zestresowane, to czujemy się źle, mamy skłonność do stanów depresyjnych i negatywnych emocji. I odwrotnie! Jeżeli karmimy się negatywnymi myślami, wciąż narzekamy lub katastrofizujemy to odczuwają to również komórki naszych jelit.

Jelitowy układ nerwowy działa poza naszą świadomością, dlatego nie zdajemy sobie z niego sprawy. Neurony jelitowe potrafią produkować neuroprzekaźniki takie jak serotonina i dopamina, które bezpośrednio działają na nasz nastrój oraz na nasze myślenie. Prof. Martin J. Blaser z New York University School of Medicine w swojej książce pisze „Bogata sieć zakończeń nerwowych w ścianie jelit wysyła sygnały do mózgu za pomocą nerwu błędnego. Niedawno opublikowane badania naukowe prowadzone na gryzoniach wykazują, że takie przesyłanie sygnałów ma wpływ na rozwój zdolności poznawczych i na nastrój”.  Oznacza to, że dobry stan jelit, to również dobre samopoczucie, jasny umysł i lepsza pamięć!

Mikroflora jelitowa
W przewodzie pokarmowym znajduje się ok. sto bilionów ustrojów, których łączna waga może przekraczać kilogram[2]. Ważną ich rolą jest trawienie pokarmu oraz synteza niektórych witamin.  Mikroflora bakteryjna pozwala na uzyskiwanie większej energii z pożywienia, a wszystkie jej zaburzenia mogą skutkować brakiem odporności, tendencją do nadwagi i otyłości, a także do takich chorób jak zespół jelita drażliwego.

Zmiany w liczbie i gatunku bakterii mają wpływ na naszą psychikę. Brak równowagi w mikroflorze bakteryjnej, przerost drożdżaków typu Candida, może prowadzić do stanów lękowych, spadków nastrojów, a nawet depresji. Dlatego tak ważne jest dbanie o odpowiednią ilość i jakość tych bakterii. Każda antybiotykoterapia powoduje duże zmiany i często zachwiania tej wewnętrznej homeostazy. Antybiotyk działa nie tylko na te „złe” bakterie. Wybija również te dobre. W konsekwencji zaburza się cała mikroflora i może dość do przerostu drożdżaków typu Candida, które potem powodują szereg różnych dolegliwości od chronicznego zmęczenia począwszy, a na zespole nieszczelnego jelita skończywszy. Negatywny wpływ na bakterie jelitowe mają również leki farmaceutyczne (np. środki przeciwbólowe). Przyjmuj je jedynie w rzadkich, ciężkich przypadkach. W miarę możliwości staraj się leczyć naturalnymi metodami, które nie niszczą tych cennych dla naszego organizmu bakterii.

W ramach przywrócenia naturalnej flory bakteryjnej polecam kiszonki, zakwas buraczany lub dobre probiotyki. Po kuracji antybiotykowej przyjmuj probiotyki min. 3 miesiące, a nie tydzień, jak zalecają niektórzy lekarze. Zaburzenie flory bakteryjnej w jelitach spowodowane przez leki odbywa się bardzo szybko, natomiast jej odbudowa wymaga wytrwałości i cierpliwości. Warto jednak o to zadbać, gdyż zdrowie zaczyna się właśnie tutaj – w jelitach!

Podsumowanie:
Zadbaj o swoją o mikroflorę jelit. Przede wszystkim ogranicz spożywanie produktów:
·         przetworzonych (Fast food’ów, zawierających konserwanty, sztuczne barwiniki)
·         bogatych w biały cukier  (słodycze, ciasta, czekolady itp.)
·         zawierających pszenicę (biały chleb, ciasta, makarony, pierogi)
Jedz więcej:
·         kiszonek (kapusta kiszona – nie kwaszona!, ogórki kiszone). Zrób sobie zakwas buraczany i pij codziennie rano na czczo. Przepis na zakwas znajdziesz w rozdziale z przepisami
·         naturalnych, fermentowanych  produktów mlecznych (maślanka, kefir) – jeżeli nie masz nietolerancji laktozy.
·         produktów pełnoziarnistych z dużą ilością błonnika (chleb razowy na zakwasie, otręby)
·         świeżych warzyw i owoców, gdyż zawierają błonnik i enzymy trawienne.
Przyjmuj dodatkowo dobrej jakości probiotyki. Pij aloes, który zawiera w sobie saponiny – związki, które rozpuszczają złogi i toksyny jelitowe. Naturalnie oczyszcza i leczy nadżerki na jelitach spowodowane przerostem grzybów Candida. Jeśli masz zaparcia stosuj wieczorem nasiona lub łupiny babki płesznik. Będzie działała jak szczotka dla jelit.

Literatura do pogłębienia tematu:
G. Enders „Historia wewnętrzna. Jelita – najbardziej fascynujący organ naszego ciała”. Wyd. Feeria.
 J. Sonnenburg, E. Sonnenburg „Zdrowie zaczyna się w brzuchu”. Wyd. Galaktyka


[1]  J. Stradowski, A. Kus „Twój drugi mózg” magazyn Focus, czerwiec 2016

[2]  M. J. Blaser „Utracone mikroby. Brakujące ogniwo zdrowia i gorzka prawda o nadużywaniu antybiotyków”, Wyd. Galaktyka


wtorek, 26 lutego 2019

Poradnik psychodietetyka cz. 20 - Jak uwolnić się od uzależnienia od słodyczy


Obecnie mamy do czynienia z epidemią uzależnienia od słodyczy i cukru. Wiele osób, które do mnie przychodzi na konsultacje i przyjeżdża na detoksy skarży się, że najtrudniej jest im odzwyczaić się od cukru i sięgania po słodkości. Nic dziwnego. Jak się rozejrzymy to cukier jest prawie wszędzie. Nie tylko w czekoladach i ciastkach, ale również w keczupach, sosach, jogurtach, gotowych daniach, chlebie, bułkach, mlekach roślinnych, produktach „light” i nawet w tzw. „zdrowej żywności” – często pod nazwą sacharoza lub cukier trzcinowy. I tutaj chciałabym obalić mit – nie jest prawdą, że cukier brązowy czy też cukier trzcinowy są zdrowe. To też przecież cukier, czyli ma właściwości zakwaszające i uzależniające. Nie jest więc dobrym zamiennikiem cukru białego. O wiele lepsze są ksylitol i stewia, które są zasadotwórcze i mają niski indeks glikemiczny.

Wg Ajurwedy, najstarszego systemu medycznego liczącego ok. 5000 lat, produkty przetworzone i słodycze są żywnością tamasową – pozbawioną życia. W skrócie „tamas” można opisać jako: krótka przyjemność i długie cierpienie. Takie jedzenie może doprowadzić do apatii, depresji, kłopotów z jelitami i różnego rodzaju chorób. Jeżeli czujesz się wciąż źle, nie masz energii i „ledwo żyjesz” to na początku przyjrzyj się swojej diecie. Pożywienie sattviczne (czyli świeże, odżywcze, mało przetworzone i pełne życia) oraz dobre trawienie to wg Ajurwedy podstawa zdrowia.

Jeżeli chcemy pozbyć się uzależnienia od cukru warto najpierw poznać cały mechanizm psychologiczno-neurologiczny, który za tym stoi. Jak pisałam w rozdziale „Dlaczego zajadamy stres?” smak słodki często kojarzy nam się z poczuciem bezpieczeństwa i miłości. Dlatego odruchowo po niego sięgamy w chwilach stresu lub gdy mamy gorszy dzień. Słodki batonik czy czekolada są w miarę tanim i szybkim sposobem na podniesienie sobie nastroju. Już w kilka sekund aminokwasy i cukry proste, takie jak tryptofan wędrują do mózgu, gdzie wchodzą w reakcję biochemiczną, których rezultatem jest synteza dopaminy  – neuroprzekaźnika, który potocznie nazywany jest  hormonem szczęścia. Po krótkim okresie dopaminowego „haju”, doświadczamy zjazdu i … łakniemy jeszcze więcej cukru. Nawet jeżeli wiemy, że nie powinniśmy jeść i że jest to niezdrowe, mechanizm uzależnienia jest silniejszy, ponieważ kieruje nami biochemia naszego mózgu, a nie zdrowy rozsądek.
W przypadku uzależnienia od cukru (ale również od każdego innego jedzenia: fast foodów, tłustych czy słonych potraw czy też picia energetyków, coca-coli) mamy do czynienia z neuroadaptacją mózgu[1] - twierdzi dr Kulreet Chaudhary, neurolog i lekarz medycyny ajurwedyjskiej. Nasz mózg ma niezwykłe właściwości przystosowywania się do nowego środowiska. Dzięki temu możemy uczyć się nowych rzeczy i przystosowywać się do zmian. Są jednak sytuacje, gdy neuroadaptacja działa przeciwko nam. Jeżeli jedliśmy cukier i produkty przetworzone często i długo (a praktycznie jemy cukier od dzieciństwa, więc mamy za sobą kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat przyzwyczajania mózgu do wysokiego poziomu tej substancji), mózg przyzwyczaja się do tego, znajduje homeostazę w tej sytuacji i dąży do jej utrzymania. Co oznacza, że będzie „łaknął” cukru, jak mu go zabierzesz.

I tutaj mam dla Ciebie dobrą wiadomość: uzależnienie od słodyczy nie jest przejawem słabej woli, ale efektem neuroadaptacji twojego mózgu. Biochemia mózgu przejmuje kontrolę nad ciałem i umysłem. Steruje naszym nastrojem i zachowaniami tak, abyśmy dostarczali regularnych dostaw cukru do organizmu. Uzależniamy się od „haju dopaminowego” i potrzebujemy coraz większych ilości słodyczy, aby czuć się lepiej. Szczególnie, że „zjazdy” są coraz dotkliwsze. W takiej sytuacji rady typu „Przestań się tak objadać słodyczami” są porównywalne do tego, jakby ktoś powiedział osobie uzależnionej od narkotyków „Weź się w końcu w garść i skończ z tym”. Tylko jak? Takie rady nie działają. Trzeba zmienić biochemię mózgu, aby wyjście z uzależnienia było możliwe. A to trochę dłuższa droga, która wymaga cierpliwości, determinacji i dużej dozy łagodności dla siebie.

Drugą przyczyną, która sprawia, że tak trudno odstawić cukier jest kandydoza. Wieloletnie przyjmowanie cukru, słodyczy, brak zrównoważonej diety, stres, zakwaszenie organizmu oraz kuracje antybiotykowe skutkują przerostem grzybów Candida w jelitach[2]. Kiedy jesteśmy zdrowi w naszych jelitach dobre bakterie współistnieją z drożdżakami Candida w całkowitej symbiozie. Wykonują dla nas ważną pracę, syntetyzują witaminy, rozkładają resztki pokarmowe itd. Natomiast gdy spożywamy cukier, drożdżaki zmieniają swoją formę i przeistaczają się w grzyby. Wrastają w ścianki jelit, robiąc dziurki, przez które do krwiobiegu przedostają się niestrawione resztki pokarmów, toksyny oraz różne szkodliwe substancje. Co więcej, grzyby Candida produkują toksyny, które podobne są w składzie chemicznym do insuliny. To przez nie spada nam poziom cukru we krwi, a my wtedy mamy ochotę na słodkie. Gdy ktoś mi mówi, że „jego organizm domaga się czekolady” uśmiecham się i myślę od razu „to nie organizm, to grzyby Candida!”. Ponadto, grzyby te produkują neurotoksyny, które mogą powodować spadki nastroju, stany lękowe, a nawet depresję. Szerzej omówię ten temat w następnych rozdziałach.

Ostatni aspekt tego złożonego problemu to aspekt społeczny. Powszechnym jest umawianie się na „kawusię i ciastko”, jedzenie tortów na urodziny, pączków w Tłusty Czwartek czy też deseru po obiedzie. Tak jedli nasi dziadkowie, rodzice i społecznie odziedziczyliśmy takie zachowania jedzeniowe jak jedzenie słodyczy (ciast, ciastek itp.) w towarzystwie znajomych czy też rodziny. „Nie wypada” nie zjeść tortu czy też ciasta u babci. Wszyscy w kawiarni zamawiają ciasto, więc i ja… Ponadto, niektórzy z nas boją się takich pytań czy komentarzy jak: z nami nie zjesz? lub z nami się nie napijesz? Nie przesadzaj jedno ciasto ci nie zaszkodzi. Zrób sobie trochę przyjemności, przecież nie musisz ciągle być na diecie.
Czy wydaje Wam się to znajome? I często też powodem dla którego jemy cukier jest presja społeczna, chęć nie odstawania od innych, bawienia się tak jak inni.  I jeszcze jedno. Niektórzy mawiają „Moi dziadkowie jedli tyle słodyczy i ciast, a nic im nie było. Dożyli późnej starości”. Tylko że nasi przodkowie nie żyli w wielkich miastach, w których jest smog, nie pili zanieczyszczonej wody, nie jedli tyle przetworzonej żywności, nie byli wystawieni na działanie smogu elektromagnetycznego, nie używali komórek itp. Styl życia bardzo się zmienił, ilość toksyn jest coraz większa – dlatego potrzebujemy bardziej zadbać o nasz organizm i stosować regularne detoksy. 


Jaki wpływ na nasze zdrowie może mieć długotrwałe spożywanie cukru
Coraz więcej badań pokazuje związek między dietą opartą na cukrze oraz chorobami cywilizacyjnymi. Przeczytaj uważnie jaki wpływ może mieć na Ciebie cukier:
·         Obniża odporność organizmu
·         Powoduje przerost grzybów Candida w jelitach, co może prowadzić do poważnych chorób: alergii, problemów z układem pokarmowym, infekcji, syndromu przewlekłego zmęczenia, fibromialgii, depresji, stanów lękowych itd.
·         Odżywia komórki rakowe
·         Osłabia stan wzroku
·         Może powodować cukrzycę
·         Zwiększa ryzyko choroby Alzhaimera i przyczynia się do przedwczesnego starzenia się
·         Może powodować choroby autoimmunologiczne, artretyzm, astmę, choroby serca, migreny, stwardnienie rozsiane, a nawet nowotwory[3].

Jak zerwać z „cukrowym” nałogiem?
Znam wiele osób, którym udało się odstawić całkowicie słodycze, więc głęboko wierzę, że przy odpowiedniej motywacji i zaangażowaniu i Tobie się uda. Ja również byłam przez bardzo długi czas uzależniona od cukru. Moi rodzice mieli hurtownię słodyczy, więc możesz sobie wyobrazić jak wyglądało moje dzieciństwo – cukierkowo! Wszystko o czym piszę w tym rozdziale przeszłam sama. Pomogłam też wielu klientom uwolnić się od tego nałogu, tak więc jak najbardziej możliwe jest życie bez cukru i to jeszcze bardziej radosne! I co ciekawe, po jakimś czasie sami zastanawiamy się jak mogliśmy jeść tyle słodyczy. Już nam nie smakują, a nasze ciało zaczyna je „odrzucać” – np. jak zjemy ciasto czy batonika po dłuższym okresie abstynencji to czujemy się źle i mamy problemy żołądkowe.

Przede wszystkim zacznij od postawienia sobie ważnego pytania: Co jest priorytetem w Twoim życiu? Co jest dla ciebie naprawdę ważne w kwestii zdrowia i samopoczucia? Zapisz je w formie pozytywnej (czyli zamiast „brak choroby”, zapisz „pełne zdrowie”).

Moim priorytetem jest............................................................................................................

Ważne dla mnie jest………………………………………………………………………...


Podczas całej kuracji odstawiania cukru pamiętaj o swoich priorytetach. Niech się staną dla ciebie kompasem. Gdy trochę zboczysz z drogi, przypomną ci o dobrym kierunku.



Wsparcie dla ciała
To co działa, to powolna droga zmieniania biochemii mózgu. Gdy zbyt radykalnie odetniemy mu „dopływ cukru” może po jakimś czasie pojawić się efekt jo-jo w postaci niepohamowanego łaknienia na słodkie. Tak więc potraktuj tą drogą raczej jako dłuższą i bardzo piękną podróż, aniżeli szybki sprint. Gdy stopniowo zmniejszamy podaż cukru, to spowalniamy też uderzenia dopaminy w mózgu, tak aż jej poziom powróci do równowagi umożliwiając nam wprowadzenie zdrowych nawyków żywieniowych[4]. Współpraca z neuroadaptacją, a nie walka z nią, pozwoli nam uniknąć stresu i złego samopoczucia spowodowanych odstawieniem cukru.

·         Zacznij powoli stosować zamienniki cukru - wprowadź do swojej diety stewię lub ksylitol, czyli cukier brzozowy (zacznij od małej łyżeczki, ponieważ organizm musi się przyzwyczaić do tej nowej substancji. Ponadto pamiętaj, że duża ilość ksylitolu może mieć efekt przeczyszczający). Jeżeli nie masz kandydozy możesz też stosować syrop z agawy, miód czy też cukier kokosowy.
·         Zamiast batoników i cukierków przestaw się na zdrowe słodycze. Teraz już w większości sklepów można kupić batoniki raw, słodzone suszonymi owocami, bez dodatku cukru. Możesz też kupić sobie ciemną czekoladę min. 75% kakao słodzoną ksylitolem lub cukrem kokosowym – zjadaj max 2 kostki na raz i też nie codziennie. Polecam na początku trzymanie zdrowej przekąski gdzieś w torebce czy w domu, na wypadek „głodu cukrowego”. Jeżeli jesteśmy przygotowani, to nie zjemy byle czego.

·         Czytaj etykiety produktów, które kupujesz w sklepie. Jeżeli zawierają cukier, cukier trzcinowy, cukier brązowy, sacharozę, glukozę, fruktozę, syrop glukozowo-fruktozowy, aspartam – odstaw je na półkę. Im produkt ma mniej składników, tym lepiej.

·       Jeżeli jeszcze tego nie zrobiłeś, wprowadź do swojej suplementacji zioło Ashwaganda. Poza tym, że jest adaptogenem i reguluje nasz poziom energii, jest to potężne narzędzie do uspokajania mózgu[5]. Stosuj po śniadaniu i po obiedzie 2 kaps. (lub max do 18:00 wieczorem) sproszkowanego korzenia Ashwagandy. Zastosuj L-Glutaminę 1000 mg co 4-6 h najlepiej na pusty żołądek. Ten suplement diety „oszukuje” mózg, który „myśli, że otrzymał glukozę”. Zmniejsza w ten sposób zapotrzebowanie na cukier. Jeżeli łaknienie cukru jest bardzo silne, możesz stosować 500 mg L-Glutaminy nawet co godzinę. Nie przyjmuj jej z jedzeniem, gdyż wtedy gorzej się wchłania[6].

·        Wprowadź do swojej diety węglowodany złożone (np. kasza jaglana, komosa ryżowa, ryż brązowy, żytni chleb na zakwasie), które zapewnią ci powolny wzrost cukru we krwi oraz dostarczą glukozę, potrzebną do pracy mózgu. Stosuj dietę podaną w rozdziale o regeneracji nadnerczy (patrz tabelka: produkty zalecane). Zagłodź grzyby Candida – stosując alkalizującą dietę i nie dostarczając cukru będziesz tworzył takie środowisko, które będzie niesprzyjające do rozwoju grzybów.

·         Pij min. 1,5 litra wody dziennie. Może być z cytryną i/lub z imbirem. Złagodzi to łaknienie cukru.
·         Włącz łagodny ruch, najlepiej na świeżym powietrzu. Sport powoduje produkcję endorfin w mózgu, dzięki temu czujemy się lepiej i nie potrzebujemy cukru, aby poprawiać sobie nastrój. Zadbaj o zdrowy, spokojny sen. Nie oglądaj telewizji, ani nie szperaj w Internecie przed snem. Włącz sobie ulubioną, relaksacyjną muzykę, poczytaj wartościową książkę, poprzytulaj się do bliskich. Dobry sen, który regeneruje organizm sprzyja utrzymaniu motywacji i determinacji do pozbycia się nałogu.



Wsparcie emocjonalne
Bardzo ważne jest w tej kuracji wsparcie emocjonalne, które możesz sam sobie dać lub poprosić go od bliskich i przyjaciół. Na drodze pozbywania się uzależnienia często po dwóch krokach do przodu pojawia się krok w tył. I wtedy łapiemy „doła” lub też zaczynamy wątpić czy damy radę. Chcę cię uspokoić i powiedzieć, że kroki w tył są naturalną częścią procesu i każdy je ma. Najważniejsze to, nie skupiać się na tym, że się zgrzeszyło jakimś łakociem, tylko następnego dnia, z nową energią i nadzieją kontynuować program.
W grupach AA (Anonimowych Alkoholików) jedną z podstawowych zasad jest „DZISIAJ nie piję”. Nie mówi się „Nie będę pił do końca życia”, gdyż taki daleki i wygórowany cel, często demotywuje. Gdy powiesz sobie „DZISIAJ jem zdrowo i dbam o siebie. DZISIAJ powstrzymuję się od jedzenia cukru i słodyczy”, zobaczysz, że będzie ci o wiele łatwiej. A jak się nie uda, to jutro rano wstajesz i zaczynasz ponownie. Moja nauczycielka detoksu holistycznego Ewa Foley mawiała „Dzisiaj jest pierwszy dzień reszty mojego życia”, co oznacza, że w każdym momencie możesz zacząć wprowadzać pozytywne zmiany. Jak spojrzysz na to, w ten sposób przejście całej kuracji może się okazać o wiele łatwiejsze niż myślałeś.

Co możesz jeszcze zrobić?
·         Gdy będziesz czuł się gorzej i będziesz miał ochotę na słodkie zapewnij sobie inną, zdrową przyjemność: ciepła kąpiel, dobry film, joga, spacer, rozmowa z przyjacielem. Ważne jest, aby mieć listę przyjemności (która nie zawiera pocieszania się jedzeniem) i móc z niej skorzystać w chwili kryzysu.
·         Porozmawiaj ze swoim przyjacielem i przyjaciółką, że jesteś w kuracji pozbywania się uzależnienia od cukru. Możesz się  z nim/ nią umówić na telefon lub spotkanie, gdy będzie ci trudno.
·         Ciesz się z każdego małego sukcesu – tak, dziś udało mi się przez cały dzień nie zjeść ani grama cukru! Nagradzaj się za dłuższe okresy bez cukru. Pójdź do kina na ulubiony film, na spotkanie towarzyskie lub zrób sobie miły prezent.
·         Obserwuj siebie, bądź świadomy swoich emocji i ich powiązania z nawykami żywieniowymi. Zrób sobie „dziennik zachcianek”, spisuj każdą słodką zachciankę, po którą masz nie odpartą ochotę sięgnąć i towarzyszący jej klimat emocjonalny. Zadaj  sobie pytanie: czy to, że zjem całą tabliczkę czekolady spowoduje poprawę mojej sytuacji? Czy trwale uwolni mnie od smutku, samotności czy też złości? Jeżeli zauważysz, że ciągnie cię do słodyczy pod wpływem emocji uważnie przeczytaj cały rozdział „Uwolnij emocje”. 

Wsparcie duchowe
Może się zdziwisz dlaczego w tym miejscu piszę o wsparciu duchowym? Otóż, z mojego własnego doświadczenia oraz doświadczenia moich klientów wynika, że kontakt z Bogiem, Absolutem, Źródłem czy też z Wyższą Świadomością powoduje większy spokój wewnętrzny i wiarę, że nie ma takich rzeczy, które byłyby niemożliwe, w tym pozbycie się uzależnienia od słodyczy. Gdy łączymy się z Bogiem lub Świadomością podczas modlitwy czy też medytacji czujemy bezwarunkową miłość (nawet jeśli sami sobie nie potrafimy takiej miłości dać) i to daje nam siłę, aby wyzdrowieć.
·         Zaplanuj sobie codziennie min. 10 min na modlitwę lub medytację, aby spotkać się ze sobą i z Bogiem/ Wyższą Świadomością i zaczerpnąć z tego Źródła siłę i moc.
·         Pracuj z intencją wyzdrowienia – zapisz ją na kartce, powtarzaj w myślach jak mantrę, wpisz ją do swojego dziennika, postaw ją na swoim ołtarzyku.
·         Być może poczujesz chęć wybrania się na jakąś grupę modlitewną, warsztaty mindfulness lub medytacji. W grupie o wiele łatwiej zbliżyć się do Źródła.

***

Jeżeli potrzebujesz wsparcia psychodietetyka już teraz zapisz się na konsultacje, pisząc maila na adres: kontakt@kasiagwiazdowska.com lub poprzez formularz na stronie www.kasiagwiazdowska.com

Zapraszam Cię również na wzięcie udziału w programie holistycznego detoksu. Więcej szczegółów tutaj.
      




[1] Dr K. Chaudhary „Ajurwedyjski Detoks”, s. 73. Wyd. Vital
[2] M. Zaremba „Leczenie dietą. Wygraj z Candidą”, wyd. Pascal
[3] Nancy Appleton, „LIck the Sugar Habit”, str. 68. Wyd. New York: Avery, 1996
[4] Dr K. Chaudhary „Detoks ajurwedyjski” s. 87, Wyd. Vital
[5] Dr K. Chaudhary „Detoks ajurwedyjski” s. 88, Wyd. Vital
[6] Dr F. Lipman „Revive. Stop feeling Spent and start living again” s. 71. Wyd. Pocket Books.

poniedziałek, 18 września 2017

Postulat Twojego ciała




Czy zdarza Ci się traktować swoje ciało jak przedmiot, dzięki któremu możesz wykonywać zadania, realizować pomysły czy marzenia? Nie dosypiasz, kiepsko jesz lub zapominasz ćwiczyć, ponieważ.... robisz "ważny" projekt? "Nie mam czasu zająć się swoim ciałem/ zdrowiem" to wymówka. Widocznie nie umieściłeś tego ważnego zadania na liście swoich priorytetów. I jeżeli takie zaniedbywanie ciała wejdzie Ci w nawyk to... po jakimś czasie Twój organizm się upomni o uwagę chorując lub nie domagając.

Twoje ciało jest święte. Jest Twoim  wehikułem tu na Ziemi, dzięki któremu możesz się poruszać. Warto o nie dbać regularnie, kochać i szanować, a odwzajemni się zdrowiem i dużą ilością energii. Uczyń dbanie o swoje ciało priorytetem. To mała różnica, może spowodować dużą różnicę - PODNIESIE JAKOŚĆ TWOJEGO ŻYCIA.

Oto postulat, który znalazłam w przepięknej książce Elaine N. Aron "Wysoko wrażliwi" (wyd. Feeria, s. 133) i myślę, że dotyczy wszystkich... nie tylko osób bardzo wrażliwych.

***

1. Proszę, nie narzucaj mi więcej, niż mogę znieść. Jestem bezradny, gdy to robisz i cierpię. Bardzo proszę, chroń mnie.

2. Jestem wspaniały - pozwalam ci czuć i odbierać świat. Należę do tego, co w tobie najlepsze.

3. Często zaglądaj do mnie i zajmuj się mną, jeśli tylko możesz. Wówczas, ilekroć nie będziesz mógł, przynajmniej będę mieć pewność, że się starasz i że nie będę musiał długo czekać.

4. Kiedy złościsz się na mnie i przymuszasz mnie do czegoś, robię się jeszcze bardziej nieszczęśliwy i marudny.

5. Nie słuchaj tych, którzy mówią, że mnie rozpieszczasz. To ty mnie znasz i to ty decydujesz. Owszem, może lepiej czasem mnie zostawić, żebym sobie popłakał i sam usnął. Ale ufaj swojej intuicji. Czasem po prostu wiesz, że jestem zbyt roztrzęsiony, by można mnie było zostawić samego. Potrzebuję troskliwej, stałej rutyny i nie jest tak łatwo mnie rozpuścić.

6. Kiedy jestem wyczerpany, potrzebuję snu. Nawet jeśli wcale nie wyglądam na zaspanego. Jest dla mnie ważne, by mieć stały rozkład dnia, a przed snem wykonywać spokojniejsze, rutynowe czynności. W przeciwnym razie mogę godzinami wiercić się w łóżku. Zresztą potrzebuję spędzać w nim dużo czasu, nawet kiedy nie śpię. Niekiedy potrzebuję takiego odpoczynku także w ciągu dnia. Pozwól mi na to.

7. Postaraj lepiej mnie poznać. Moje potrzeby są ważne.

8. Czasem nie radzę sobie z nagłymi zmianami. Bierz to pod uwagę, nawet jeśli twoi znajomi nie mają z tym problemu, a ty nie chcesz być dla nich kulą u nogi. Pozwól mi żyć POWOLI, jeśli tego potrzebuję.

9. Nie chcę, żebyś myślał, że jestem chory albo słaby. Jestem nadzwyczaj bystry i silny - na swój sposób. Nie chcę nikomu sprawiać kłopotu, ani tobie, ani innym. Liczę na ciebie, dorosłego, że wymyślisz, jak to wszystko zorganizować.

10. Nie ignoruj mnie, tylko... kochaj!

11. I polub mnie takiego, jakim jestem.






poniedziałek, 4 września 2017

10 kroków do zdrowia



Oto 10 kroków do zdrowia i profilaktyki wszelkich chorób:

1. Zadbaj o równowagę kwasowo-zasadową. Odkwaszaj organizm dietą i dobrej jakości wodą. 

2. Pij codziennie min. 1,5 litra wody o wysokim pH. 

3. Przynajmniej raz w roku przejść kurację przeciwpasożytniczą i przeciwgrzybiczą. 

4. Stosuj jak najwięcej produktów roślinnych w swojej diecie. Ogranicz czerwone mięso, nabiał, produkty przetworzone i fast foody. 

5. Wyklucz ze swojej diety cukier, wszystkie słodziki, szczególnie syrop glukozowo-fruktozowy. Używaj ksylitolu lub stewii. 

6. Regularnie stosuj aktywność fizyczną. Ruszaj się codziennie min. 0,5 h - 1h. 

7.  Zadbaj o dobry, spokojny sen. Regularnie wypoczywaj. 

8. Stosuj techniki relaksacyjne np. praktykę uważności, jogę lub medytację, aby skutecznie radzić sobie ze stresem. 

9. Zadbaj o dobre myśli i pozytywny umysł. 

10. Traktuj siebie łagodnie i kochaj siebie. Miłość do siebie samego jest najlepszym lekarstwem! 

- Życzę Ci zdrowia! Katarzyna Gwiazdowska

czwartek, 2 lutego 2017

Poradnik psychodietetyka cz. 19 - Detoks jaglany




Detoks jaglany może zrobić prawie każdy* i w o każdej porze roku. Nie jest tak wychładzający jak detoksy oparte na sokach czy płynnej diecie, więc można go  przeprowadzać również w zimie. Jest prosty i nie wymaga dużego przygotowania, ani dobrych umiejętności kulinarnych. Oparty na mono-diecie (kaszy jaglanej) z dodatkiem warzyw i wartościowych olejów. Warto go zrobić gdy czujemy się ociężali, mamy problemy z pamięcią i koncentracją, alergie pokarmowe, bóle żołądka i jelit lub przez zimę nabraliśmy zbędnych kilogramów. Korzyści ze spożywania kaszy jaglanej jest wiele:

·         Odkwasza organizm, ma właściwości zasadotwórcze.
·         Oczyszcza jelita z toksyn i złogów. Pomaga usunąć z organizmu metale ciężkie, pozostałości po antybiotykach i lekach chemicznych.
·         Dzięki właściwościom oczyszczającym jest bardzo skuteczna w procesie redukcji wagi. Pomaga w walce z kandydozą.
·         Usuwa z organizmu nadmiar wilgoci i śluzu, które mogą prowadzić do stanów zapalnych np. górnych dróg oddechowych.
·         Kasza jaglana jest bezglutenowa, więc mogą je spożywać również osoby z celiakią i nietolerancją na gluten. Należy do lekkostrawnych produktów zbożowych.
·         Zawiera witaminy z grupy B (B1, B2 i B6), więc pomaga nam lepiej radzić sobie ze stresem. Jest bogata również w witaminy D, E i K.
·         Jej żółty kolor jest spowodowany zawartością karotenu, czyli prowitaminy A, która dobrze wpływa na oczy i skórę.
·         W skład kaszy jaglanej wchodzą nienasycone kwasy tłuszczowe, których spożywanie jest wskazane przy chorobach sercowo-naczyniowych.
·         Jest najlepszym źródłem żelaza ze wszystkich kasz. Przeciwdziała anemii.
·         Zawiera krzem, który pomaga dbać o zdrowe paznokcie, skórę i włosy, a także utrzymuje elastyczność naczyń krwionośnych. Krzem zawarty w kaszy jaglanej wspomaga proces mineralizacji kości, zapobiega odwapnieniu i pomaga w leczeniu osteoporozy.
·         Detoks jaglany wspomaga odbudowę śluzówki żołądka. Jest świetny dla osób, które cierpią na wrzody i zapalenia żołądka.
·         Kasza jaglana ma naturę neutralną, lekko rozgrzewającą. Jest polecana również w chorobach jelit, wątroby, trzustki i nerek.


Jak przeprowadzić detoks jaglany?
Detoks jaglany powinien trwać od 3 do 7 dni. Kup dobrej jakości kaszę jaglaną. Najlepiej ekologiczną lub z dobrego źródła. Zaplanuj sobie ten czas w taki sposób, żeby w miarę możliwości mniej pracować, a więcej odpoczywać. W czasie detoksu możesz przez pierwsze 1-3 dni gorzej się czuć. To jest całkowicie normalne. Do krwiobiegu uwalniane są toksyny, które później są wydalane z organizmu. Gdy źle się czujesz pij duże ilości ciepłej wody z cytryną, odpoczywaj i/lub raz dziennie zrób lewatywę z ziół (rumianek, melisa, krwawnik, pokrzywa – wybrane zioła zaparzamy pod przykryciem. Gdy ostygną przygotowujemy czysty roztwór ziołowy z dwiema łyżkami octu jabłkowego na 2 litrowy wlewnik do lewatywy. Gdy stosujemy lewatywy konieczne jest włączenie do detoksu spożywania dobrej jakości probiotyków).

Jak ugotować kaszę jaglaną?
Kaszę można wcześniej podprażyć na patelni. Wg medycyny chińskiej poprzez takie podgrzanie dochodzi do „jangizowania” ziaren i dzięki temu mają one jeszcze lepsze właściwości rozgrzewające, usuwające z organizmu nadmiar śluzu i wilgoci.
Przed gotowaniem wypłucz kaszę w zimnej wodzie, aby pozbyć się zanieczyszczeń (kurzu, pleśni itp.). Zalej wodą w proporcji 1:2 (kasza jaglana : woda) i dodaj odrobinę soli himalajskiej oraz masło klarowane lub olej kokosowy. Można dodać również szczyptę kurkumy i plaster świeżego imbiru. Gotuj ją ok. 10 min. na wolnym ogniu, następnie wyłącz i przykryj pokrywą, aby „doszła” pod przykryciem. Tak przygotowaną kaszę jemy trzy razy dziennie. Możemy do niej dodawać: olej lniany (lub jakikolwiek olej na zimno tłoczony, nierafinowany, bogaty w kwasy Omega-3 i 6: olej kokosowy, rzepakowy, z pestek winogron, z czarnuszki, z ostropestu, z pestek dyni, z orzechów włoskich, sezamowy).

Wersja na słodko: Możesz też zetrzeć jabłko i wkroić je do gotującej się jaglanki (aby przy spożyciu nie było surowe). Do ugotowanej kaszy dodaj ziarenka granatu lub namoczone wcześniej rodzynki i/lub jagody goji. Jeżeli jest na to sezon to możesz dodać również jagody, jeżyny lub maliny. Przyprawy do wyboru: kurkuma, cynamon, kardamon, goździki, imbir (najlepiej świeży).

Wersja na słono: Do gotującej się kaszy dodaj startą marchewkę, seler i pietruszkę. Podawane z olejem lnianym. Dla urozmaicenia można spożywać czystą kaszę jaglaną z gotowanymi na parze lub pieczonymi w piekarniku warzywami (marchewką, selerem, dynią, burakami, pietruszką). Wspaniale się też komponuje z awokado. Przyprawy do wyboru: kmin rzymski, kolendra, gałka muszkatołowa, kardamon, czarnuszka, tymianek, oregano, sól himalajska (odrobinę!).

Uwaga: Podczas detoksu nie spożywamy warzyw psiankowatych: ziemniaków, papryki, pomidorów, bakłażana oraz żadnych surówek.

Co pijemy podczas detoksu?
Możemy pić wszelkiego rodzaju herbatki ziołowe: rumianek, pokrzywa, krwawnik, melisa.
Ważne jest również, aby pić min. 2 litry ciepłej wody. Może być z cytryną i imbirem (jeśli jest nam zimno). Możemy też robić sobie soki świeżo wyciskane. Pijemy osobno soki warzywne, a osobno owocowe (bez bananów) pomiędzy posiłkami z kaszy jaglanej.  
Podczas detoksu powstrzymujemy się od picia czarnej herbaty, kawy i alkoholu.

Aktywność fizyczna
Podczas detoksu możemy się czuć trochę kiepsko, szczególnie przez pierwsze 1-3 dni. Warto zadbać o łagodną formę aktywności fizycznej, która poruszy limfę i dotleni organizm. Wskazane są spacery, slow jogging, joga, ćwiczenia oddechowe, powolne pływanie. Nie forsujemy organizmu, gdyż cała energia jego kierowana jest na detoksyfikację. Unikamy siłowni, dynamicznych ćwiczeń na fitnessie czy aerobiku, szybkiego biegania i pływania.


(*) Osoby z chorobami tarczycy: niedoczynność i Hashimoto powinny się skonsultować z lekarzem prowadzącym. 

Literatura: "Jaglany detoks" Marek Zaremba, wyd. Pascal

czwartek, 26 stycznia 2017

Jak schudnąć bez efektu jo-jo? Przypadek Ani Z.


                                                 PRZED              PO               POTEM


Z zapisków psychodietetyka - opis przypadku

Ania Z., lat 39. Pacjentka z otyłością po licznych dietach, efekty jo-jo.
Diagnoza: zajadanie emocji i braku miłości, w konsekwencji odczuwanie poczucia winy i wstydu, krytykowanie siebie.

Ania trafiła do mnie w stanie całkowitego braku nadziei, że kiedykolwiek schudnie. Ważyła prawie 90 kilo przy wzroście 162 cm. Próbowała już prawie wszystkiego. Dietę bezglutenową, niskowęglowodanową, Duckana,  „pudełkową” (noszenie swojego jedzenia w pudełkach do pracy”, głodówki, dietę płynną na sokach.  Miała nawet spektakularne efekty, np. przy głodówce schudła ok. 40 kg. Niestety działało to tylko na jakiś czas. Zazwyczaj wracała do swojej poprzedniej wagi w ciągu kilku miesięcy lub tyła jeszcze bardziej. Wystarczyło tylko, że pojawił się jakiś kryzys, załamanie nerwowe, a czasem po prostu gorszy dzień wtedy  kupowała sobie swoje ulubione pudełko lodów lub czekoladę z orzechami i zjadała je całe od razu. Potrafiła zjeść bardzo duże ilości słodyczy. Zazwyczaj robiła to wieczorem, gdy inni domownicy już spali, gdyż nie chciała, żeby ktoś to widział. Wstydziła się  swoich napadów jedzeniowych. Czuła się po nich niedobrze. Mdliło ją i bolał ją brzuch. Poza tym nienawidziła siebie za to. Tyle jej się udało utrzymać na diecie, tyle wyrzeczeń, samodyscypliny, unikania sytuacji pokusy i… wszystko na marne. Znowu sobie udowodniła, że nic nie jest warta i że jest beznadziejnym przypadkiem. Do końca życia będzie gruba….

Pracę z Anią zaczęłyśmy od przyjrzenia się napadom jedzeniowym. Okazało się, że zdarzały się one w dość podobnych momentach. Kiedy spotkała się z koleżanką, która opowiadała jej o swoim szczęśliwym związku lub gdy wracała od kuzynki, która miała męża i dwójkę dzieci. Nie mówiąc już o takich dniach jak Sylwester czy Walentynki. Czuła się wtedy bardzo samotna. Wydawało jej się, że coś z nią jest nie tak. Od lat nie miała partnera i straciła nadzieję, czy kiedykolwiek go będzie miała. Czuła się gruba, nieatrakcyjna i brzydka. Jedynym pocieszeniem w takich chwilach były dla niej słodycze. Przynajmniej na chwilę zapominała o swojej samotności i było jej dobrze. Szkoda tylko, że tak krótko.  

To, co blokowało Anię w procesie chudnięcia to bardzo negatywne przekonania na swój temat. Zaczęłyśmy pracować nad ich zmianą. Stosowałyśmy elementy terapii poznawczo-behawioralnej pracę z ciałem i wizualizację.  Ania powoli zaczęła akceptować siebie i czuć większe poczucie własnej wartości. Nauczyła się rozpoznawać swoje negatywne myśli (krytykowanie siebie, katastrofizowanie, uogólnianie), umiejętnie je blokować i w ich miejsce stosować pozytywne afirmacje.  Gdy doświadczała silnych emocji (złości, zazdrości) zamiast rozładowywać je poprzez jedzenie zaczęła chodzić regularnie na fitness oraz na basen. Wieczorami ćwiczyła jogę i robiła praktyki oddechowe. Dzięki temu potrafiła na bieżąco lepiej radzić sobie ze swoimi emocjami, które wcześniej kumulowały jej się w ciele i prowadziły do napięcia. Po tej dużej zmianie myślenia i zachowania , napady jedzenia zdarzały się coraz rzadziej. Dopiero jak poczuła się stabilnie emocjonalnie zaczęłyśmy prac ę nad dietą.

W efekcie pół rocznej, regularnej pracy Ania schudła 30 kg i jej waga utrzymuje się już ponad trzy lata. Stosuje prostą dietę opartą na nieprzetworzonych, naturalnych produktach, bogatą w błonnik, enzymy, witaminy i minerały. Nie je pszenicy, mięsa i cukru. Jej pozytywna zmiana była wynikiem zmiany całego stylu życia, a nie tylko diety. Na stałe wprowadziła do swojego życia aktywność fizyczną, jogę i ćwiczenia oddechowe. Zainteresowała się medytacją i praktyką uważności (mindfulness). Czuje się lepiej z samą sobą i ze swoim ciałem. Jest bardziej radosna i odczuwa większą miłość do samej siebie. 






***

Zapraszam na indywidualne konsultacje z dziedziny psychodietyki, zmiany nawyków żywieniowych, stylu życia i pracy nad poczuciem własnej wartości. Przyjmuję w Warszawie w Kuźni Zdrowia (www.kuznia-zdrowia.pl), zapisy k.gwiazdowska@gmail.com.